Nieostre, nieefektowne, ale nieprzypadkowe. Pomyślane. Żadne lomo. Dziś przypadkowo odkryłam (szukając informacji o pewnej płycie), że znakomity pianista Alexandre Tharaud to zarazem świetny fotograf. Niespodzianka! Na jego stronie można obejrzeć sobie "carnet de route" - w poetyce, która jest mi bardzo bliska. http://www.alexandretharaud.com/
Piękne przykłady, jak całe zdjęcie jest wygrane zupełnym brakiem ostrości. Więcej - gdyby nie było ruszone, byłoby nieudane. To sztuka zrobić dobre nieostre zdjęcie. Ot, paradoksy.
Nie zamieściłam trzech świeczek w niedzielę - dziś za to kilka świateł napotkanych w domu. Takich zwyczajnych, codziennych. Tak zwane "nieudane zdjęcia". Pozornie nieudane, to, co mimochodem, bywa ładne.
Dziś prezentacja mojej niepowtarzalnej koszulki. Nazywa się Daisy (patrz metka), jest oczywiście made in china, a na przedzie prezentuje błąd ortograficzny. No, uwielbiam tę koszulkę. Naprawdę. Chciałoby się rzec: "czyste rzywe pienkno".
niebo nad Ochotą Claude Lorrain na okładce Le Musiche di Bellerofonte Castaldi moja ilustracja do wiersza ks. Twardowskiego
Nie proszę o tę samotność najprostszą pierwszą z brzega kiedy zostaję sam jeden jak palec kiedy nie mam do kogo ust otworzyć nawet strzyżyk cichnie choć mógłby mi ćwierkać przynajmniej jak pół wróbla kiedy żaden pociąg pośpieszny nie śpieszy się do mnie zegar przystanął żeby przy mnie nie chodzić od zachodu słońca cienie coraz dłuższe nie proszę Cię o tę trudniejszą kiedy przeciskam się przez tłum i znowu jestem pojedynczy pośród wszystkich najdalszych bliskich proszę Ciebie o tę prawdziwą kiedy ty mówisz przeze mnie a mnie nie ma
Najchmurniejszy. A jednak światło w mroku. Czarne drzewa opryskane złotymi liśćmi, pod niskim ciężkim niebem. Tak wyostrzone, że nierzeczywiste. Nie jest, a dotykasz; jest, a to już co innego. Oto garść skojarzeń z chwil, gdzie właśnie "tu" mieszało się z "nie-tu". Gdy sami i niesami. I czuje się "jest", a do "bycia bardziej" się tęskni. Górnolotnie brzmi. Trudno. Ech... Kilka fotografii podążających też tropem złotego, mrocznojesiennego baroku. Jest w późnolistopadowej aurze coś z wnętrza barokowego kościoła. Coś też z owej bliskości przemieszanej z nierzeczywistością. Strasbourg Neapol Mediolan Piotrkowice Kraków Kraków Warszawa Kraków Wilno
A dziś na placu Narutowicza "piknik" z okazji okrągłej rocznicy śmierci Chopina (choć "piknik" brzmi tu niefortunnie) - muzyka płynie po ulicy, a na ławeczce wśród niej siedzą sobie uśmiechnięci dyżurni pijaczkowie. Ładne.
Pierwszy śnieg! Ulepiłam z niego (z tego śniegu z parapetu) małego bałwanka i ustawiłam go za oknem.
A pomyśleć, że bywało tak, że o tej porze w październiku chadzało się nawet w krótkim rękawku... Chciałoby się sparafrazować Villona: mais ou est du soleil d'antan?
PS W nocy bałwanek spłynął. PS nie wskakuje mi "u" z akcentem
Oto moja swoista fotograficzna dokumentacja napotkanych "błysków", takich zwyczajnych drobiazgów, co to człowieka cieszą. Ot, niezwyczajne w zwyczajnym.