poniedziałek, 30 listopada 2009

pożegnanie listopada

Najchmurniejszy. A jednak światło w mroku. Czarne drzewa opryskane złotymi liśćmi, pod niskim ciężkim niebem. Tak wyostrzone, że nierzeczywiste. Nie jest, a dotykasz; jest, a to już co innego. Oto garść skojarzeń z chwil, gdzie właśnie "tu" mieszało się z "nie-tu". Gdy sami i niesami. I czuje się "jest", a do "bycia bardziej" się tęskni. Górnolotnie brzmi. Trudno. Ech...
Kilka fotografii podążających też tropem złotego, mrocznojesiennego baroku. Jest w późnolistopadowej aurze coś z wnętrza barokowego kościoła. Coś też z owej bliskości przemieszanej z nierzeczywistością.
Strasbourg

Neapol

Mediolan

Piotrkowice

Kraków

Kraków

Warszawa

Kraków

Wilno



A wczoraj pierwsza niedziela Adwentu.

A dziś - koncert Jaroussky'ego!
Barok na miejscu.

czwartek, 5 listopada 2009

las - katedra



Każde w drugim się zawiera. Las jak katedra, katedra jak las.

sobota, 17 października 2009

wspomnienie



podobne

A dziś na placu Narutowicza "piknik" z okazji okrągłej rocznicy śmierci Chopina (choć "piknik" brzmi tu niefortunnie) - muzyka płynie po ulicy, a na ławeczce wśród niej siedzą sobie uśmiechnięci dyżurni pijaczkowie. Ładne.

Sowa


płomykówka spotkana przy wydrążaniu gruszek.

piątek, 16 października 2009

Warszawa nocą

To tak żeby nie było, że tylko siedzę wśród warzyw.











a to Jackson Pollock


A to Nowosielski


A to MariannaO. (obraz z 2006 roku)


Nowosielskiego udawała budowa na stadionie dziesięciolecia

a w środę w Warszawie


Pierwszy śnieg!
Ulepiłam z niego (z tego śniegu z parapetu) małego bałwanka i ustawiłam go za oknem.

A pomyśleć, że bywało tak, że o tej porze w październiku chadzało się nawet w krótkim rękawku...
Chciałoby się sparafrazować Villona: mais ou est du soleil d'antan?

PS W nocy bałwanek spłynął.
PS nie wskakuje mi "u" z akcentem

poniedziałek, 28 września 2009

środa, 2 września 2009

z festiwalu w Jarosławiu

Na tyłach, szeptem, towarzysze nienatarczywi, a jakże potrzebni.






Piękny czas poza czasem, czas w którym wszystko brzmi w doskonałej harmonii: muzyka, słowo i obraz. Cisza i dźwięk. Czas, w którym nawet zmęczenie jest błogosławieństwem, stanem w którym to my, ale już nie my. Wszystko dzieje się samo. I choć żal schodzić z góry Tabor, to jest wielki sens w zgodzie na utratę i tęsknotę. Wielkie bogactwo. Wielka wdzieczność.
http://festiwal.jaroslaw.pl/

poniedziałek, 31 sierpnia 2009

podsumowanie sierpnia

Cieszy,

... że świeże warzywa rozpieszczają podniebienie

... że wędrowiec zabłąkany

... że w mieście zaczarowana cisza wiejskiego domu

... że to, co znane, wciąż na nowo opowiadane

... że za oknem blask barokowego obrazu

... że wszystko jest.

poniedziałek, 3 sierpnia 2009

środa, 15 kwietnia 2009

poniedziałek, 6 kwietnia 2009