poniedziałek, 10 maja 2010

a jednak są poeci!



Zdjęcie zrobione z okna. Krzesełko dla Wertera, który łkając kontempluje bardzo namacalnie uroki przyrody. Albo przeżywając weltszmerc wali głową w żywopłot, zamiast w mur.

był miesiąc maj, szumiał gaj


W kuchni pięknie pachnie bez na stole. Pod tym czarownym bzem zjadłam wczoraj kaszankę. Bardzo romantycznie, lirycznie i apetycznie. Pełne zastosowanie zasady decorum. Jako muzyczne spełnienie połączenia bzu i kaszanki - wieczorem koncert Mitch & Mitch. Bzu kawałek na zdjęciu. Kaszanki nie sfotografowałam - zapomniałam, zjadłam. A tu można obejrzeć jak legendarny zespół M&M wykonuje legendarną piosenkę innego legendarnego zespołu. (należy dotrwać do 1:22) A tu można posłuchać nieodżałowanej piosenki tytułowej (należy dotrwać do 4:04).
Proponuję posłuchac jednego po drugim. Smacznego.

niedziela, 9 maja 2010

rabarbar!

Zmieniany na krumble, czyli zmarmeladowiony z cukrem i zapieczony z kruszonką, podawany gorący z zimną, gęstą śmietaną.



A tu jeszcze komentarz muzyczno-obrazkowy, też o rabarbarze czyli utwór islandzkiego zespołu Mum.

czwartek, 6 maja 2010

kącik mody i stylu - odc. 3.: Modna pani



Import prosto z Italii. Mam tylko dylemat: lepiej ubrać się tak do pracy przy żniwach, czy zabrać ze sobą grabie, gdy będę szła do sklepu albo do kina? No, nie mogę się zdecydować...

środa, 7 kwietnia 2010

kącik mody i stylu - odc. 2.: Modny pan

Kilka bardzo naturalnych w charakterze fotografii przedstawiających modnych panów w typowych codziennych sytuacjach:

panowie gawędzą,


przyjaźnią się,



wpadają w kozaczkach do baru mlecznego na krokiecika i poplotkować z kolegami,


robią psikusy,


myślą o Napoleonie.
Bardzo naturalne, niewystylizowane fotografie. Wystarczy zajrzeć do baru kawowego "Piotruś" na Nowym Świecie.
Zdjecia pochodzą z wystawy zakładu krawieckiego na ulicy Elektoralnej oraz z materiałów promocyjnych Dolce&Gabbana.

wielkanocnie




wtorek, 16 lutego 2010

czego NIE należy robić z supermanem

Po pierwsze nie należy supermena wsadzać do piekarnika - niezależnie od tego, co producent modeliny pisze na opakowaniu. Mój pierwszy superman w czasie pieczenia sczerniał i spuchł, dostał bąbli, a na domiar złego nie chce się odlepić od papieru do pieczenia. No i ten zapach...

na zdjęciu superman przed i po pieczeniu - aż trudno uwierzyć, że to ten sam

Najlepiej supermena gotować we wrzątku, wyjmując co minuta na chwilę do zimnej wody - żeby nie posiwiał.

a tu superman ugotowany we wrzątku

wspomnień czar czyli "tu byłam"

Mały przegląd uprawianego przeze mnie procederu - autoportrety w podróżach bliższych i dalszych. Z konieczności ograniczone do odcinków peryferyjnych kończyn dolnych. A celem uwiarygodnienia - wzbogacone ekwilibrystyką czyli wyciąganiem kopyta na tle upatrzonego obiektu (jak na rysunku poglądowym).




moje kopytka czerwone



A na koniec noga dzisiejsza, niepodróżna.

trochię z archiwum


Żeby za lirycznie nie było, feee...

sobota, 13 lutego 2010

kolory



sąsiedztwa

Spośród wielu obrazków zbieranych u mnie na komputerze - zestawione według chronologii kolekcjonowania czasem układają się w dziwne, a apetyczne sekwencje. Poniżej przykładowe - co niechcący znalazło się obok siebie. Same śliczności.

od góry: lotokot, ? , Antonio Pollaiuolo, ? , Licheń


od góry: Patti Boyd&George Harrison, Linda Evans czyli nieodżałowana Crystal Carrington, nieznany obraz


od góry: pszczoły Frania de Latour, Gerard Philipe, Miś Colargol


od góry: drzeworyt Skoczylasa, Cecilia Bartoli


od góry: zespół Wham - równie nieodżałowany co Kristel K., fotografia F.C. Gundlacha, okładka płyty zespołu La Risonanza


czwartek, 21 stycznia 2010

pyszny!


...ale nie duet, a partia solo, a ciasto nie z masłem, a z margaryną.
Pyszne, tak czy owak.

http://www.youtube.com/watch?v=rISjBGOtHhs&feature=related

poniedziałek, 4 stycznia 2010

jeszcze jedno skojarzenie


nic takiego czyli (nie)udane zdjęcia i niespodzianka








Nieostre, nieefektowne, ale nieprzypadkowe. Pomyślane. Żadne lomo.
Dziś przypadkowo odkryłam (szukając informacji o pewnej płycie), że znakomity pianista Alexandre Tharaud to zarazem świetny fotograf. Niespodzianka! Na jego stronie można obejrzeć sobie "carnet de route" - w poetyce, która jest mi bardzo bliska.
http://www.alexandretharaud.com/

Piękne przykłady, jak całe zdjęcie jest wygrane zupełnym brakiem ostrości. Więcej - gdyby nie było ruszone, byłoby nieudane.
To sztuka zrobić dobre nieostre zdjęcie.
Ot, paradoksy.

A tu do posłuchania: pan fotograf Tharaud przy fortepianie. Gnosienne no. 1 Erica Satie. To tego wykonania szukałam na płycie.
http://www.youtube.com/watch?v=lgDPl6J3lIY&feature=PlayList&p=F3E60C19202458BB&index=2